Wysłany: 2008-02-01, 16:14 Taniej energii już nie będzie
Ceny energii w Polsce nie są wysokie. Subiektywne poczucie, że energia jest droga, wynika z tego, że Polacy za mało zarabiają.
Zamieszanie wywołane decyzjami prezesów Urzędu Regulacji Energetyki: Adama Szafrańskiego i Mariusza Swory, było zaczątkiem publicznej dyskusji o cenach energii w Polsce. Ostatnia decyzja URE, która nakazuje spółkom obrotu energią przedkładać do zatwierdzania taryfy dla odbiorców indywidualnych, była spowodowana troską o to, aby tym odbiorcom nie wzrosły znacząco ceny energii.
Dla odbiorców energii w Polsce są dwie wiadomości: dobra i zła. Dobra jest taka, że ceny energii w Polsce są niewysokie, a zła jest taka, że w najbliższych latach ceny będą znacząco rosły.
Według danych Eurostatu, w styczniu 2006 r. za 100 kWh odbiorcy przemysłowi w Polsce płacili 6,33 euro. Energię po niższych cenach kupowały przedsiębiorstwa w sześciu krajach: Francji, Estonii, Litwie, Łotwie, Finlandii i Szwecji. Najwięcej - aż 12,08 euro - płaciły przedsiębiorstwa włoskie.
Licząc ceny energii według parytetu siły nabywczej, powyższa w miarę korzystna dla Polski statystyka całkowicie się zmienia. Według parytetu siły nabywczej, w styczniu 2006 r. za 100 kWh polskie przedsiębiorstwa płaciły 10,67 euro - to jedna z wyższych cen, drożej płaciły tylko firmy z Czech, Włoch, Cypru, Węgier i Słowacji.
W przypadku gospodarstw domowych, w styczniu 2006 r. za 100 kWh płacono w Polsce 11,90 euro, co plasowało je mniej więcej w środku unijnej stawki. Taniej za energię płacili odbiorcy indywidualni w Czechach, Estonii, Grecji, Litwie, Łotwie, na Malcie, w Słowenii, Finlandii i Wielkiej Brytanii. Podobnie jak w przypadku odbiorców przemysłowych, te porównania znacznie się dla polskich odbiorców indywidualnych pogarszają, jeśli zastosuje się parytet siły nabywczej. Licząc tą metodą, za 100 kWh polskie gospodarstwa domowe płaciły 20,05 euro. Drożej było tylko we Włoszech i Słowacji.
Niewątpliwie ceny energii elektrycznej w Polsce przez szereg lat kształtowały się na poziomie znacznie niższym od średnich cen w Unii Europejskiej. Urzędowe regulowanie cen energii elektrycznej w Polsce, poprzez odpowiednie zapisy rozporządzenia taryfowego, ograniczające wzrost cen z naruszeniem zasad ekonomii w działaniach sektora elektroenergetycznego i poszczególnych przedsiębiorstw, z roku na rok powodowało coraz większe nawarstwianie się istniejących, nierozwiązanych problemów elektroenergetyki w Polsce - komentuje Marek Kulesa, dyrektor biura Towarzystwa Obrotu Energią zrzeszającego spółki handlujące energią.
Szok i przerażenie
Rok 2007 był ostatnim rokiem w miarę niskich i stabilnych cen energii w Polsce. Przedstawiciele firm energetycznych zgodnie zapowiadają na rok 2008 dość znaczące podwyżki cen energii, te wzrosty będą kontynuowane także w latach następnych.
Gdy zawieraliśmy pierwsze umowy na dostawy energii w roku 2008, cena energii na rynku hurtowym kształtowała się nieco powyżej 140 zł za 1 MWh. Cena cały czas rośnie i zmierza w kierunku 150 zł - mówił pod koniec roku 2007 Grzegorz Górski, prezes Electrabel Polska. Jego zdaniem, hurtowe ceny energii mogą wkrótce przekroczyć poziom 150 zł za 1 MWh.
Na przełomie listopada i grudnia 2007 r. ceny „czarnej” energii w kontraktach na dostawy w roku 2008 wahały się od 141 do 145-146 zł za 1 MWh.
To są średnie ceny, były też ceny wyższe, o niższych nie słyszałem. To jest wzrost na poziomie 13-14 proc. w stosunku do cen z roku 2007 - i jest to wzrost szokujący. Trudno dyskutować o możliwościach obniżenia tych cen w sytuacji, gdy ceny energii dla odbiorców przemysłowych nie będą taryfowane i nie będzie mechanizmu ograniczającego wzrost cen - uważa Henryk Kaliś, pełnomocnik zarządu ds. zarządzania energią elektryczną w Zakładach Górniczo-Hutniczych Bolesław, jednego z największych krajowych odbiorców energii.
Wzrost cen energii jest wymuszany kilkoma czynnikami. Marek Kulesa z TOE wskazuje, że w 2008 roku na wzrost cen energii elektrycznej bezpośredni wpływ będą miały głównie wyższe ceny zakupu energii elektrycznej od wytwórców, spowodowane podwyżkami cen węgla oraz kosztami zakupu uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Np. Kompania Węglowa chce od marca 2008 roku podnieść ceny węgla dla energetyki o ok. 15 proc., o podwyżkach cen węgla myślą także pozostałe spółki węglowe.
Na wzrost cen energii, zdaniem Kulesy, wpłyną ponadto rosnące obowiązki związane z promowaniem wytwarzania energii elektrycznej w odnawialnych źródłach energii (OZE) oraz w kogeneracji (wzrost obowiązku umarzania praw majątkowych wynikających ze świadectw pochodzenia energii z OZE oraz energii wytworzonej w kogeneracji).
Te elementy, niezależne przecież od strategii spółek obrotu, skutkują łącznie wzrostem cen zakupu energii elektrycznej przez te spółki na poziomie około 20 proc. Należy jednak zauważyć, że z punktu widzenia odbiorcy końcowego w gospodarstwie domowym, zakładając, że koszty przesyłu i dystrybucji nie ulegną znacznym zmianom, powyższy wzrost będzie oznaczał miesięczną podwyżkę rachunków jedynie o 4-6 złotych - dodaje Marek Kulesa.
Kolejne przyczyny wzrostu cen energii wymienia Grzegorz Górski, który zwraca uwagę, że wciąż niewiadomy jest sposób wejścia w życie dyrektywy LCP, nakładającej bardzo ostre ograniczenia na emisję zanieczyszczeń z instalacji o mocy powyżej 50 MW. Dla takich źródeł trzeba wybudować albo bardzo kosztowne instalacje oczyszczania spalin, albo też wyłączyć je z eksploatacji po przepracowaniu 20 tys. godzin od 1 stycznia 2008 r.
Według szacunków Południowego Koncernu Energetycznego, wyłączenia mogłyby dotyczyć aż ok. 470 kotłów wytwarzających energię elektryczną i ciepło, opalanych węglem, z czego 324 to małe jednostki ciepłownicze pracujące w lokalnych systemach grzewczych, często tylko w okresie zimowym. Jeśli te jednostki, lub ich część, zostaną wyłączone, to z powodu zmniejszenia podaży energii nastąpi wzrost jej cen. Górski wskazuje, że do wzrostów cen energii może przyczynić się także podział limitów pozwoleń na emisję CO2 na lata 2008-12.
Przydział pozwoleń powinien być oparty na produkcji historycznej i wskaźniku emisyjności, a nie na historycznej emisji. Jeżeli podział pozwoleń będzie oparty na historycznych emisjach, to będzie oznaczało, że jak ktoś miał bardzo duże emisje CO2, to teraz dostanie bardzo duży przydział - mówi prezes Górski.
Kolejny powód wzrostu cen energii w Polsce to tworzenie się regionalnego rynku energii, obejmującego m.in. Polskę, Czechy i Niemcy.
Jeśli będziemy budować w UE jeden wspólny rynek energii, to naturalną tendencją na takim rynku jest wyrównywanie cen. Nie to jest jednak problemem. Jeśli mimo tych wysokich cen na Zachodzie duże zakłady przemysłowe mają koszty związane z energią elektryczną niższe niż w Polsce, to znaczy, że coś w polskim systemie trzeba zmienić - wskazuje Henryk Kaliś.
Według krajowych przemysłowych odbiorców energii tacy sami odbiorcy w innych krajach Unii Europejskiej ponoszą mniejsze koszty związane z zakupem energii. Z informacji ZGH Bolesław wynika, że np. w Hiszpanii koszt energii elektrycznej w wytworzeniu tony cynku wynosi ok. 380 zł, a w ZGH Bolesław to ok. 500 zł - przy porównywalnej technologii.
Na giełdach energii w krajach Europy Zachodniej 1 MWh kosztuje ok. 50-60 euro, w Polsce ceny są niższe. To, zdaniem Henryka Kalisia, oznacza, że skoro koszty związane z energią są w przeliczeniu na tonę wyprodukowanego cynku niższe niż w Polsce, to w krajach „starej” UE funkcjonują specjalne umowy lub systemy wspierania dużych, energochłonnych odbiorców. Trudno jednak polskim odbiorcom tego typu informacje uzyskiwać - jeśli ktoś posiada taki dedykowany system, to się nim nie chwali.
Od dawna staramy się uzyskać oficjalne informacje w tej sprawie. Nie chcemy mieć lepszych warunków od odbiorców przemysłowych w innych krajach Unii, ale nie chcemy też mieć gorszych - dodaje Kaliś.
Marek Kulesa podkreśla, że niezależnie od utrzymania zatwierdzania taryf dla energii elektrycznej przez prezesa URE, wzrostu cen, nawet już w krótkim czasie, nie da się zahamować. Z drugiej strony, można spodziewać się, że wzrost cen, nawet na kilkuzłotowym poziomie, może dać odbiorcom indywidualnym impuls zarówno do zainteresowania się możliwością zakupu energii elektrycznej od innego sprzedawcy, jak i większego oszczędzenia zużywanej energii elektrycznej. Podobnie rzecz ma się w przypadku odbiorców przemysłowych.
Niebezpieczne taryfy
Zgodnie z decyzją Mariusza Swory, prezesa URE, z połowy grudnia 2007 r., spółki obrotu muszą przedkładać do zatwierdzania taryfy dla indywidualnych odbiorców (grupa G). Ta decyzja wśród przedsiębiorstw energetycznych i przemysłowych odbiorców energii budzi spore kontrowersje.
Zdaniem TOE obszar regulowany powinien obejmować jedynie działalność sieciową (operatorską), natomiast działalność wytwórcza i cały obszar obrotu energią elektryczną powinien odbywać się na rynku konkurencyjnym, bez konieczności zatwierdzania taryf przez prezesa URE - uważa Marek Kulesa.
Henryk Kaliś z ZGH Bolesław wskazuje, że fakt, iż sprzedaż energii odbiorcom z grup G będzie taryfowana, rodzi niebezpieczeństwo, że dla tych grup ceny energii będą niższe, a wszyscy pozostali odbiorcy będą je subsydiować. W ocenie przemysłowych odbiorców energii należy zmienić politykę państwa w tym zakresie. Ich zdaniem, podstawowym zadaniem systemu podatkowego powinna być ochrona miejsc pracy.
Jeśli pracownik ma pracę i dobrze zarabia, to on za energię zapłaci. Jeśli nie będzie miejsc pracy, to nawet jeśli ceny energii będą niskie dla odbiorców z grup G, ludzie, którzy nie mają pracy i tak za energię nie zapłacą. Przerzuca się na odbiorców przemysłowych koszty, zamiast stworzyć efektywny i sprawiedliwy system wspierania biednych odbiorców indywidualnych z budżetu państwa - przekonuje Kaliś.
Problem w tym, że Polacy generalnie dobrze nie zarabiają, czego dowodem jest np. wysokość pensji minimalnej. Według Eurostatu pensja minimalna w Polsce w styczniu 2007 roku była na poziomie 246 euro miesięcznie, pensja minimalna była wtedy mniejsza jedynie w sześciu krajach Unii: Estonii, Słowacji, Litwie, Łotwie, Bułgarii i Rumunii. W Wielkiej Brytanii, skąd rzekomo mają wracać tysiące Polaków, pensja minimalna była na poziomie 1361 euro. Co prawda w Polsce minimalne wynagrodzenie otrzymuje zaledwie kilka procent pracowników, ale bez wątpienia jest ono wskaźnikiem pokazującym zamożność danego społeczeństwa.
Przeciętne wynagrodzenie w trzecim kwartale 2007 roku wyniosło w Polsce 2,7 tys. zł, co po kursie z połowy grudnia (ok. 3,5 zł za 1 euro) daje równowartość blisko 772,2 euro - na wyższym poziomie były średnie płace w co najmniej sześciu krajach Unii Europejskiej.
To niskie zarobki Polaków są przyczyną, że licząc według parytetu siły nabywczej, energia w Polsce - zarówno dla odbiorców indywidualnych, jak i przemysłowych - należy do najdroższej w Unii Europejskiej. Jedynym wyjściem mogącym zmniejszyć uciążliwość opłat za energię w przypadku odbiorców indywidualnych jest więc wzrost płac, oszczędzanie energii może mieć w większości przypadków stosunkowo niewielkie znaczenie.
Dariusz Ciepiela
Nowy Przemysł
_________________ Administrator portalu Netelektryk.com
Najważniejszy jest profesjonalizm
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum